gornik.leczna.plPo ostatniej porażce w Wodzisławiu z Odrą, trener Mirosław Jabłoński dokonał kilku roszad w wyjściowej jedenastce. Na ławce usiedli m.in. Velko Nikitovic i Adrian Bartkowiak, a do pierwszego składu wrócił Sławomir Nazaruk. Pierwsza część gry pod względem rażącej niemocy obu zespołów była wyrównana. W pierwszych 10 minutach Górnicy, a konkretnie Adrian Paluchowski miał dwie świetne okazje, jednak w obu przypadkach nie potrafił z bliskiej odległości pokonać Jacka Gorczycy. Goście co raz próbowali odgryzać się kontrami jednak te szybko były likwidowane przez dobrze spisującą się Łęczyńską defensywę. Do przerwy kibice nie oglądali bramek chodź na 5 minut przed końcowym gwizdkiem Brazylijczyk Nildo strzałem z woleja pomylił się zaledwie o kilka centymetrów.
Druga odsłona spotkania to już całkowita dominacja gospodarzy. Katowiczanie postrzelili się w stopę, kiedy to w 50 minucie, z powodu drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki boisko opuścił Jacek Kowalczyk. Grający w przewadze „zielono – czarni” jak zwykle jednak mieli problem z wykorzystaniem nadmiaru dobrych okazji. Ich starania przyniosły upragniony, choć wymęczony skutek w 66 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Bożkowa, prosto w bramkarza trafił Pesir, a piłkę do siatki dobił niezawodny Nazaruk. Jak się później okazało była to jedyna bramka tego spotkania. Mimo, iż gra „GieKSy” nie była wymagająca, gospodarze nie byli w stanie podwyższyć rezultatu. Mylili się Paluchowski i Pesir jednak o największym pechu może mówić Nildo. Najpierw w doliczonym już czasie gry po podaniu Niżnika Brazylijczyk ograł bramkarza i przegrał pojedynek sam na sam ze... słupkiem. Po chwili napastnik Górnika znów stanął przed szansą lecz tym razem trafił w bramkarza, a następnie głową dobił futbolówkę do pustej bramki. Gola nie uznał jednak sędzia dopatrując się zagrania ręką.
Sobotnie zwycięstwo znów nie przyszło Górnikom łatwo. Trzeba jednak przyznać, że gdyby nie brak skuteczności, spotkanie mogłoby rozstrzygnąć się już w pierwszej połowie. Jeśli problem ataku zostanie wreszcie rozwiązany, Łęcznian może być stać na osiąganie coraz lepszych rezultatów, bo gra pozostałych formacji prezentowała się bez zarzutu. Jak na razie statystyki „zielono-czarnych” są jasne : dwa zwycięstwa u siebie i dwie wyjazdowe porażki.
I do przodu .Pozostaje mieć nam nadzieję , że bedzie lepiej.
Słaby to jest tytuł tego artykułu, autor ma nieco dziwne odczucia co do poziomu widowiska Może na co dzień ogląda na żywo mecze na Camp Nou Widowisko nie było bardzo dobre, ale nie było też słabe Żółta kartka dla autora
no fakt sporo niewykorzystanych sytuacji bramkowych, ale tytuł artykułu bardziej pasowałby gdyby takowych nie było...sam mecz nie był taki zły, chłopaki muszą się jeszcze dograć i będzie dobrze :)
Ja bym nawet zaryzykował stwierdzenie, iż był to jeden z lepszych meczów, jakie od kilku lat nam, w Łęcznej przyszło ogladać. Widze, że niektórych strasznie fantazja ponosi. Apeluję o zejście na Ziemię.
stworzył sobie sporo sytuacji, które marnował jak tylko mógł.
chyba autor, chciałby oglądać widowiska z PrimeraDivision, ale no niestety to tylko druga klasa rozgrywkowa w Polsce :) a jak na tą ligę to na prawdę mecz całkiem całkiem, trzymający w napięciu do końca. Fakt faktem skuteczność marna.
słabe widowisko ? nieprawda! mecz byl emocjonujacy, Gornik panowal na boisku i stworzyl sobie sporo sytuacji.
O serwisie | Redakcja | Regulamin | Reklama w serwisie | Samouczek | Kontakt
Copyright © 2007-2012 • Leczna24.pl